Jak pokochać siebie? Szczęśliwsze życie w 10 krokach

jak pokochać siebie i być szczęśliwym

Nowy Rok to okazja do stworzenia listy celów, planowania zmian. Te działają, gdy wynikają z akceptacji siebie (zamiast nienawiści i „tępienia” własnych niedoskonałości). Jak pokochać siebie i żyć pełniej?

Ten wpis jest zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią siebie i przez to regularnie składają sobie obietnice, obierają różnego rodzaju cele, czują przymus zmian i „samonaprawy”. Jeśli regularnie i bezskutecznie obiecujesz sobie, że: schudniesz, nie będziesz leniwa, będziesz się zdrowo odżywiać, szczęśliwie się zakochasz, znajdziesz hobby, staniesz się cudowna jak modelki VS czy tumbrl girls, zaczniesz podróżować, czy … będziesz stylowo się ubierać (itp., itd.), to najwyższy czas… poznać, zaakceptować i pokochać siebie. I obrać takie cele i rozwiązania, które są spójne z Tobą.

ten


CO Z TĄ SAMOOCENĄ?

Każdemu zdarzają się złe dni, gdy nie ma ochoty patrzeć w lustro, nic w życiu nie jest takie, jak być powinno, a opis własnej osoby zamknąłby się w zwięzłym „do d*py”. Jednak (pomijając stany depresyjne), zwykle po kilku dniach znów wychodzi słońce, a my możemy cieszyć się sobą i własnym życiem.

W pokonywaniu chwil zwątpienia dużą rolę odgrywa stabilna, wysoka samoocena. Nie chodzi o to, by sztucznie powtarzać sobie do lustra motywujące slogany – to tak nie działa. Nie chodzi też o spijanie samych komplementów i brylowanie na tle szarej ulicy, bo opieranie własnej samooceny na podziwie innych, to stąpanie po kruchym lodzie, prowadzące do uzależnienia od uwagi innych. Wiele gwiazd sięga po wulgaryzujący ubiór, rozbierane sesje, przesadny makijaż i operacje plastyczne, bo potrzebują ciągłego „udoskonalania” i bodźców, które przyniosą kolejnych obserwatorów, lajki i komentarze. Wiele dziewczyn zaczyna pozować głównie w nadziei na doświadczenie podziwu. Znam piękne, wzięte modelki, które ciągle nie wierzą w swoją atrakcyjność.

Wysoka samoocena wynika z tego, że lubisz siebie za to, że jesteś, jaka jesteś. Znasz swoje mocne i słabe strony. Żyjesz w zgodzie ze sobą, a więc: pielęgnujesz swoje wartości, rozwijasz swoje talenty, pielęgnujesz pasje, otaczasz się ludźmi, przy których stajesz się lepsza. Umiesz wyznaczyć swoje granice i nie pozwalasz innym decydować za Twoje życie. Pozwalasz sobie na błędy, ale nie zrzucasz z siebie odpowiedzialności za porażkę.

Postępując w zgodzie ze sobą budujesz stabilną i wysoką samoocenę. Z kolei wysoka samoocena pomaga Ci obierać uszczęśliwiające Cię cele oraz wspiera w ich osiąganiu. Niska samoocena lub „nie-twoje” cele zwykle sprawiają, że chęć zmiany kończy się na pustej deklaracji, niekiedy z podana dokładką wyrzutów sumienia.


PRZYJRZYJ SIĘ SWOIM WADOM

1. WYPISZ, ZA CO SIĘ NIE LUBISZ

Wypisz, czego w sobie nie lubisz: w swoim wyglądzie, charakterze, życiowej sytuacji.
Wyrzuć z siebie wszystko na papier, najlepiej w formie haseł.

2. ZOBACZ, CO MOŻESZ ZMIENIĆ I ZAPLANUJ DZIAŁANIA

Większość negatywów możesz jakoś złagodzić. Wybierz 3 obszary, które mają dla Ciebie największe znaczenie i zaplanuj działania, które pomogą Ci realnie zmienić sytuację. Jeśli masz problem z nadużywaniem słodyczy i wagą, załóż bloga/katalog z fit-deserami. Jeśli nie satysfakcjonują Cię zarobki/praca, zaplanuj jej zmianę, konkretne zadania: na przestrzeni tygodnia przygotujesz profesjonalne CV;  raz w tygodniu przejrzysz oferty pracy i wyślesz CV; zapiszesz się na szkolenie.

Zacznij od małych kroków. Drobne sukcesy, poczucie przełamania impasu dodają sił na więcej. Co ważne – NIE WALCZ ZE SOBĄ. Wspomniałam o słodyczach, bo sama byłam od nich uzależniona. Próba detoksu kończyła się napaścią na delikatesy. Zamiast eliminować, zaczęłam zmieniać. Ograniczyłam ilość, poszukałam kuszących, zdrowych alternatyw (np. ugotowane w domu kakao). Już nie muszę jeść codziennie słodyczy; czasem za dzienną dawkę cukru robią mi dwie słodzone herbaty z imbirem i cynamonem. Jasne, czasami zjem więcej słodkiego, ale nie dramatyzuję, tylko racjonalizuję ilość cukru w wymiarze tygodnia :).

3. PRZYJRZYJ SIĘ WADOM SWOICH PRZYJACIÓŁ

Nie są idealni, prawda? Możesz zrobić rozpiskę i dla nich. Po co? Żeby uświadomić sobie, że nie musisz być idealna, by być wartościowa, kochana i ceniona. Wady są w nas wpisane, one też nas kształtują. Nie musisz się zmieniać. Możesz, jeśli chcesz. Weź wdech i wyluzuj.

OKREŚL, CO JEST DLA CIEBIE WAŻNE

4. WYZNACZ SWOJE WARTOŚCI

Innymi słowami, opisz: jakim człowiekiem chcesz być; kiedy czujesz się szczęśliwa; kiedy jesteś z siebie dumna; jak chcesz być pamiętana, opisywana przez innych.

5. STWÓRZ LISTĘ

Wnioski z pkt. 4  spisz hasłowo na kartce i powieś w miejscu, w którym będziesz mieć ją na widoku. Weryfikuj tę listę za każdym razem, gdy poczujesz do siebie nienawiść, złość, żal. Może właśnie złamałaś jedną ze swoich wartości lub na liście czegoś brakuje?

6. PODEJMIJ DZIAŁANIE

Stwórz okoliczności i cele, które pomogą Ci w realizowaniu się w tym, co dla Ciebie ważne: zadzwoń do przyjaciółki z pytaniem o zdrowie, zorganizuj rodzinne spotkanie, podejmij się wolontariatu, zapisz na staż, na zajęcia związane z hobby…

ODDZIEL SIĘ OD INNYCH

7. OKREŚL  SWOJE GRANICE

Przestań myśleć w kategoriach, jaka powinnaś być. Określ, co jest „Twoje”, a co jest jedynie wymaganiami narzucanymi przez innych. Spisz wszystko, co robiłaś do tej pory głównie po to, by zadowolić innych. Możliwie usuwaj ze swojego życia zadania, które robisz tylko ze względu na czyjeś oczekiwania. Dostosuj je do siebie.

8. ZAPYTAJ INNYCH, CO O TOBIE SĄDZĄ

Dzięki temu dowiesz się wiele o sobie. Być może dowiesz się też, że inni widzą Cię odwrotnie niż chcesz. Co z tego, że jesteś ambitna, skoro dla innych jesteś bierna! Być może dlatego boją się powierzyć Ci trudne zadanie, na które Ty czekasz jak pustynia deszczu, snując się bez duszy po korytarzach? Właśnie dostałaś szansę, by naprostować pewne informacje!

PAMIĘTAJ, ZA CO SIĘ LUBISZ

9. WYPISZ, CO W SOBIE LUBISZ

Tak jak w punkcie 1, tyle, że teraz wypisujesz wszystkie swoje pozytywy. Nie ważne, czy inni podzielają Twoją opinię ;).

10. ZACHOWAJ RÓWNOWAGĘ

Za każdym razem, gdy dopadają Cię złe myśli, znajdź odpowiedniki w pozytywach. Dla przykładu: może masz wąskie usta, ale za to duże oczy. Zgodnie z powiedzeniem, że gdy dostajesz 100 powodów do płaczu, daj sobie 1000 powodów do śmiechu.

 

Te 10 punktów szybko się czyta, ale wypełnia już nieco dłużej. Walkę o siebie nie da się wygrać z dnia na dzień, ale małymi, spokojnymi, zdecydowanymi krokami dzień-po-dniu już tak. Zawalcz o siebie dla siebie i bądź szczęśliwa.

U mnie podziałało 🙂

8 komentarzy
  1. Bardzo fajny post, 🙂 Ja jestem akurat w dziwnych miejscach, czyli takich, że nie mam sił na żadną pracę nad sobą, a to akurat by się pewnie przydało. W kwestii pokochania siebie zrobiłam już milowy krok do przodu, ale są cechy charakteru, których w sobie nie znoszę, a dalej nic z tym nie robię. Może muszę trochę odpocząć, tymczasem na hasło wykraczanie poza granice komfortu dostaję drgawek 🙂 Najgorzej u mnie z podejmowaniem działań 😉 Uważam treści zawarte w poście za wartościowe, ale pod skórą moja reakcja jest „łatwo się gada”, dlatego myślę, że kiedyś go udostępnię jak nabiorę większej pewności do możliwej skuteczności dla mnie osobiście 🙂 Buziaki Świeżo Upieczona Narzeczona 🙂

    1. Jeśli masz w sobie coś, co Ci przeszkadza, ale ze zmianą nie po drodze, to może warto przekuć wady w swego rodzaju zalety. Zaakceptować je, szlifując w wybranym kierunku. Otwarta walka niewiele da – co to da, gdy sama przebijesz się mieczem ? Wygrasz? U mnie nic nie było o przekraczaniu strefy komfortu, a wręcz zachęcam do zmian, które się w tej strefie komfortu mieszczą, jedynie ją rozciągając w wybranym kierunku ;). Nie jest to łatwe i tak, ale warte wysiłku. Dziękuję Kochana :*

      1. Nawiązałam do przekraczania strefy komfortu, nie dlatego, że Ty o tym napisałaś, tylko dlatego, że pełno o tym w sieci zachwytów i okrzyków euforii,
        najwięcej od tych, którym udało się opuścić korporację i zacząć coś swojego,
        Próbowałam jak najwięcej czerpać z różnych treści i webinarów, i nastąpił u mnie przesyt, dlatego taka moja reakcja, właśnie, ze głową muru nie przebiję.
        TRoche odpocznę i spróbuję skorzystać z Twoich cennych rad, buziaki 🙂

        1. Z tym przekraczaniem strefy komfortu, to raczej jest przekraczanie strefy dyskomfortu. Ten moment przeciągającej się frustracji, kiedy nie wierzysz w możliwość zmiany, więc układasz się w tym, co jest, tłumacząc, że jest ci dobrze. A w przypadku mieszkania, kariery i związku ilość energii w nie włożona przecież zasługuje na docenienie i nie łatwo je zaprzepaścić – przecież do czego człowiek doszedł! ile łez, krwi i potu wylał!). Tyle że w pewnym momencie „dostajesz strzała” od życia i podejmujesz się zmian. Wow wyjście poza strefę komfortu. Kto normalny zmienia coś, co go uszczęśliwia?

          1. Dziękuję za fantastyczny post , daje dużo do myślenia i siłę do zmian i do działania .Pozdrawiam bardzo serdecznie

  2. Ja akurat nie mam problemu z samooceną 😉 tzn z reguły, ale też miewam takie dni, że się czuję do d… . Właśnie dlatego bardzo podoba mi się Twój wpis bo jest szczery i motywujący.

Leave a Reply

Your email address will not be published.